ZESPÓŁ PONAD WSZYSTKO

Z nowym trenerem KPR Padwa Zamość – Zbigniewem Markuszewskim – rozmawiają klubowe media.

Dotychczas kibicom żółto-czerwonych Zbigniew Markuszewski znany był z tego, że wykonał kawał dobrej roboty w MMTS Kwidzyn? 

– W Kwidzyniu pracowałem juz wcześniej przez 5 lat, zdobywając między innymi wicemistrzostwo Polski i brązowy medal. W ubiegłym sezonie długo zastanawiałem się jednak, czy przyjąć tę ofertę. W podjęciu decyzji pomogło mi zaufanie działaczy, zawodników i kibiców. Zgodziłem się więc, mając świadomość, że czeka nas ciężka walka o utrzymanie w Superlidze. Natomiast to, co się stało w trakcie rozgrywek, przeszło moje oczekiwania. Ogromna praca chłopaków, niesamowita wola walki i ambicja. Chciałbym mocno czerpać z tych wartości, prowadząc Padwę. Będę chciał przekonać zawodników do siebie, do swojej wizji pracy. Dla mnie to czwarte miejsce w Superlidze porównuję do sukcesu, którym wcześniej było wicemistrzostwo. Byliśmy jedynym zespołem, który się osłabił i nie pozyskał żadnego zawodnika. Miałem z tego powodu niesamowitą satysfakcję. Moja praca w Kwidzynie została również doceniona przez władze prowadzące rozgrywki, które przyznały mi tytuł ?Trenera Roku?. To tym bardziej cenne, że za konkurentów miałem dwóch wspaniałych trenerów, którzy ze swoimi zespołami grali w Lidze Mistrzów. Było mi bardzo przyjemne, gdy z gratulacjami dzwonili między innymi zawodnicy z Płocka czy Kielc. W środowisku piłki ręcznej to nasze czwarte miejsce z Kwidzynem zostało nawet nazwane mistrzostwem Polski klubów niskobudżetowych.

Wiemy, że jest już Pan po pierwszym zamojskim spacerze. Jak wrażenia?

Przyznam się, że dotychczas kontakt z Zamościem miałem dosyć rzadki. Zazwyczaj miało to miejsce przy okazji meczów drużyn, które prowadziłem. Gdy teraz patrzę na Zamość, to jestem po prostu zachwycony. Miasto jest przepiękne, a wszelkie zmiany tylko mu służą. Mam zamiar pracować z drużyną, a jednocześnie odkrywać i poznawać uroki miasta. 

Jakie argumenty zadecydowały, że objął Pan Padwę Zamość?

Pierwszy z nich to była propozycja pracy w Padwie i myśl, aby ten klub nadal się rozwijał. Nie przychodzę do Zamościa, żeby spędzić miło czas i odcinać kupony. Chciałbym swoje doświadczenie przełożyć na rozwój klubu, tak, abyśmy wspólnie popatrzyli do góry i dali kibicom satysfakcję. Druga kwestia wynikała natomiast z tego, że miałem już dość dziwnych i rozczarowujących sytuacji na poziomie organizacyjnym w Superlidze. Postanowiłem więc popracować w innych warunkach, ale w klubie, który ma swoje ambicje i oczekiwania.

Jak będą wyglądać przygotowania Padwy do sezonu?

Zaczynamy integracyjnie – od wspólnego spływu kajakowego. Od pierwszego sierpnia trenujemy już natomiast na swoich obiektach. Będzie sporo biegania, trochę ciężarów i zajęcia w hali. Od początku przewiduję treningi z piłkami. Chcę, żeby zawodnicy dobrze je poczuli. Według mnie sprawia to, że popełniają później mniej błędów. Podobnie jak w Kwidzynie będę się mocno koncentrować na obronie. Zawsze na tym bazowałem, a ostatni rok pokazał, jak ważny to element i jak ogromny miał wpływ na wynik.  W drugim tygodniu przygotowań wystąpimy w turnieju w Mielcu, następnie mamy w planach turniej w Legionowie i sparing w Tarnowie.  W Zamościu zagramy natomiast dwa mecze kontrolne z rywalami pierwszoligowymi. Chcę sprawdzić klubową młodzież i dać jej wyraźny sygnał, że może śmiało włączać się w rywalizację z bardziej doświadczonymi kolegami.   

Jak duża, Pana zdaniem, jest skala różnicy między Superligą a Ligą Centralną?

Przede wszystkim wszyscy zawodnicy z Superligi są zawodowcami. Gra w piłkę ręczną jest dla nich priorytetem i wszelkie ich działania są temu podporządkowane. Zaobserwowałem również, że świadomość graczy superligowych jest trochę wyższa niż zawodników grających w ligach niższych. Mają oni częstsze kontakty z kadrami narodowymi i nowinkami szkoleniowymi, które następnie są wprowadzane w klubach. Mam jednak nadzieję, że znajdę z zespołem wspólny język i podobne standardy wprowadzimy w Padwie. Dostaję wiele pozytywnych sygnałów, że zespół mimo przerwy w rozgrywkach pracuje mocno na siłowni i w terenie, więc widać już, że sporo elementów funkcjonuje.

Na czym opiera się filozofia szkoleniowa Zbigniewa Markuszewskiego?

Na pewno będziemy pracować nad każdym elementem, natomiast dla mnie nadrzędną wartością jest zawsze zespół jako spójna całość. Jeżeli uda mi się przekonać chłopaków do ciężkiej pracy i swojej wizji, to jestem przekonany, że przyjdą efekty. Dla mnie podstawą jest więc zespół, zespół ponad wszystko. 

Poprosimy o odrobinę detali taktycznych. Wiemy już, że bardzo ważna będzie obrona. A czy w ofensywie trener Zbigniew Markuszewski będzie wymagał trzymania się schematów i zagrywek? 

Jeżeli poprzez ciężki trening i sumienność zawodnicy zdobędą moje zaufanie, to bardzo chętnie zostawię im w rozegraniu wolną rękę. Podobna filozofia sprawdziła się w Kwidzynie i chciałbym, aby tak również było w Padwie. 

Na bazie swojego doświadczenia prosimy wartość znaczenie psychologii oraz warsztatu trenerskiego w prowadzeniu zespołu.

Na dzisiaj psychologia stoi dzisiaj o wiele wyżej niż warsztat trenerski. Nowinki techniczne sprawiają, że praktycznie wszyscy się podglądają i trudno o zaskoczenie. Warsztat jest podobny. Pewnie, że każdy z nas ma swoje przyzwyczajenia i specyfikę, ale to psychologia cementuje współpracę. Jeżeli uda się doprowadzić do tego, że zespół będzie współpracował z sobą i trenerem, to wystarczy do osiągnięcia celu.

Co zdaniem Pana jest siłą Padwy, a gdzie jeszcze tkwią rezerwy? 

Z tego co widziałem, Padwa jest zespołem dobrze skonstruowanym, jeżeli chodzi o zespołową grę w obronie i ataku. Natomiast są pewne niuanse, które trzeba będzie sprawdzić. Poprzez pewne ustawienia agresywności w obronie chcę, żeby zespół szukał więcej piłki, przechwytów i wyprowadzania kontr. Nie chciałbym jednak mówić, że było to źle realizowane, bo to nieprawda. Każdy z trenerów ma swoją wizję i ja po prostu chciałbym to zrobić po swojemu. 

Czego życzyć Zbigniewowi Markuszewskiemu w Zamościu?

Sukcesów. Mam wokół siebie dużo osób, które mnie wspierają i gratulują, ale są też tacy, którzy czekają, żeby móc powiedzieć, że wynik w Kwidzynie był przypadkiem. Jak więc widać, mam jednym i drugim sporo do udowodnienia. Kibiców Padwy proszę o zaufanie i serdecznie zapraszam na mecze. Wspólnie z zawodnikami i działaczami postaramy się dostarczyć im mnóstwo powodów do radości.  

ZBIGNIEW MARKUSZEWSKI PRYWATNIE:

Motto życiowe: Najważniejsza jest rodzina

Film: „Ojciec chrzestny”

Danie: flaki 

Sposób na wolny czas: długie spacery

3 cechy charakteru, które cenię u innych: spokój, konsekwencja, życzliwość